piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 8

 Od autorki: Witam was ponownie. Oto wasz/nasz kolejny rozdział. Dziękuje za każe wejście na tego bloga jest już ponad 10 000 wejść! Dziękuje za każdy komentarz i każdą obserwacje x
Jak widzicie trochę zmieniłam wygląd posta, teraz "od autorki" będzie pojawiać się na samym początku, nie nie wiem czy ktokolwiek to czyta pod rozdziałem więc wstawiam na przód. :)
Jak zawsze ten rozdział mi nie wyszedł kc :*

WAŻNE mam do was prośbę zastanawiam się czy nie zmienić tła na takie by był na nim Harry i Damon (w końcu Damon będzie od teraz należał do tego opowiadania jako jeden z głównych bohaterów ;)). Powiedzcie też, czy mój czy taki styl pisania wam się podoba (by były odstępy między dialogami). Proszę o komentarze,- zostawcie po sobie jakiś ślad.
Ps. Pytanie po rozdziale: Co myślicie o Damon'ie? xx





       Usłyszawszy dzwonek do drzwi, niechętnie podniosłam się z kanapy, na której oglądałam jakiś nudny film o nieszczęśliwej miłości nastolatki i gwiazdy pop'u, co było dziwne bo zbytnio nie przepadałam za takimi filmami.
Miałam dzisiejszy wieczór spędzić sama z Damon'em, na początku ten pomysł wydawał mi się świetny, mogłabym na luzie z nim pogadać i mile spędzić czas, tylko że kiedy już zakończyłam naszą rozmowę przez telefon, ten entuzjazm zniknął, gdy uświadomiłam sobie, że moją głowę zasypały myśli o Harry'm. Teraz wolałabym posiedzieć sama w domu i poukładać wszystkie myśli.
       Kiedy otworzyłam brązowe drzwi, przywitała mnie roześmiana twarz chłopaka. Jego ciemne włosy, jak zawsze lekko opadały na opaloną twarz, ubrany był w czarny podkoszulek i tego samego koloru spodnie, przyznam iż w tej barwie było mu bardzo seksownie. Przywitałam mojego przyjaciela ciepłym uśmiechem.

A  może tego mi trzeba? Czuć obecność bliskiej mi osoby, bym mogła zapomnieć o tych wszystkich męczących mnie sprawach i niekończących się pytaniach dotyczących Harry'ego...? Może ten wieczór, nie będzie taki zły, przecież wieczór spędzony z przyjacielem to nie jest nic złego i nic w postaci jakiejś zdrady (chociaż i tak dla mnie Harry był jedynie znajomym), poza tym nie nastawiałam się na to, że Damon zostanie na noc.
Dawno, nie spędzałam z chłopakiem takich wspólnych wieczorów, parę lat temu w każdy dzień wakacji byliśmy razem, zabawialiśmy się i nocowaliśmy u siebie. Dawno, zanim nauka i studia nie przerwały naszego niekończącego się dzieciństwa.
-Hej Damon.- Przywitałam go, kiedy zamknął mnie w szczelnym uścisku na powitanie. Miłe ciepło ewoluowało z jego ciała, tak samo jak perfumy, którymi dosłownie zawsze był popsikany, pachniał niczym ciasteczka czekoladowe.

-Hej Jul, to.. co robimy?- Nagle zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia czym zapełnić nasz wspólny czas.

-Hmm... A na co masz ochotę?

-No nie wiem, może oglądniemy jakiś film czy.. coś.

-Okej, wybiorę... coś.- Zaśmiałam się i oboje weszliśmy do salonu, Damon wygodnie rozłożył się na mojej kanapie kładąc nogi na dolną szafke stoliczka naprzeciwko; określenie "czuj się jak u siebie w domu" w naszym przypadku było znaczeniem dosłownym. Podeszłam do półki z kolorowymi opakowaniami i zaczęłam przeglądać różne płyty; o ile dobrze pamiętam chłopak zawsze lubił horrory, chyba każdy za nimi przepadał, w końcu Harry też... 

Nie, nie myśl o tym. 

Rozwiałam wszystkie nieproszone myśli i podeszłam do chłopaka z wybranym już filmem, kiedy przeczytał streszczenie na tyle opakowania, z uśmiechem przystał na moją propozycje.
Kiedy już włożyłam płytkę do odtwarzacza, a na ekranie telewizora zaczęły pojawiać się pierwsze zapowiedzi filmu wraz z jego tytułem, pomyślałam, że na wszelki wypadek podskoczę do pokoju po mój ulubiony puchaty kocyk, kiedy już zainformowałam o tym Damon'a, on wymyślił, że zrobi popcorn.

-Popcorn jest w szafce nad..

-Dobrze wiem gdzie jest.- Prychnął z udawaną urazą.

-W porządku.- Podniosłam ręce w udawanym geście poddania się i pobiegłam po schodach na górę. Kiedy byłam już z dala od Damon'a, idąc przez ciemny korytarz zamknęłam na chwilę oczy, w moim umyśle od razu pojawił sie obraz chłopaka z burzą włosów i zielonymi oczami, był jak na wyciągnięcie ręki, chciałam już sięgnąć w jego strone by sprawdzić czy jest prawdziwy, ale gdy moich uszu doszło głośne pikanie mikrofalówki szybko otworzyłam oczy, obraz Harry'ego zniknął, a ja stałam przed drzwiami do mojego pokoju.

-Julie! Idziesz?!- Usłyszałam z dołu gruby głos. Uświadomiłam sobie, że wyobrażanie burzy loków zajęło mi dużo czasu i całkowicie się nim pochłonęłam tracąc rachube czasu, wbiegłam pośpiesznie do pokoju i chwyciłam brązowy, miękki kocyk, zamknęłam brązową płyte i omijając korytarz zbiegłam po schodach.

-Musiałem zatrzymać żeby nic cie nie ominęło.- Zaśmiał sie kiedy wskoczyłam obok niego na kanapę i okryłam sie przyjemnym puchem.- Coś ty tyle robiła?

-Em...- Musiałam zrobić chwilę przerwy w mojej odpowiedzi, przecież nie mogłam powiedzieć, że rozkojarzyła mnie myśl o Harry'm. Sama w to nie wierzę i jestem z tego mało zadowolona, a co dopiero on! Nie wiem czy dobrym pomysłem byłoby opowiedzenie Damon'owi o mnie i o Harry'm, tym co się między nami stało. Ale chyba przyjaciel by zrozumiał, powiem mu to, ale jeszcze nie teraz, sądzę, że to za wcześnie.- Ja po protu... nie mogłam go znaleźć. Był gdzieś w szafie, pewnie mama go schowała.

-Oo.. Okej. No to oglądamy.- Moje zdolności kłamania polepszały się z każdym jego użyciem. Btunet nacisnął przycisk na pilocie i film znowu ruszył.- Jeżeli będziesz się bała, możesz się przytulić.- Szepnął mi do ucha.

Nazwanie tego filmy strasznym byłoby niedomówieniem. Ten film był przerażający! Cały seans musiałam oglądać przez szpary pomiędzy palcami, kiedy zakrywałam twarz dłońmi, na co Damon zwykle reagował śmiechem, mimo iż czasami on sam się wzdrygnął, ale z pewnością jego lęk był jak ziarenko w piasku w porównaniu do mojego. Film opowiadał o adwokacie, który miał do sprzedania stary zniszczony dom na uboczu miasta, niestety właścicielka tego miejsca zmarła przez utonięcie w pobliskim bagnie i nękała tych, którzy zakłócali jej spokój, sprawiała że każde dziecko nowo przybyłego badacza- umierało, a dusze dzieci budziły postrach wśród mieszkańców.
Nie było innego odwrotu jak tylko chować się za kocem i wtulać w bok chłopaka by chociaż przez chwilę móc odetchnąć i uspokoić nerwy. Uwielbiałam horrory, ale nie takie gdzie ledwo co mogłam oddychać, co za debil wybrał taki makabryczny film?! A no tak, ja.

-Możesz już wyjść spod tego koca. Film dobiegł końca.- Spod miękkiego materiały usłyszałam roześmiany głos Damon'a. Wsłuchałam się w dźwięki nas otaczające i stwierdziłam, że faktycznie nastała cisza. Wynurzyłam się spod koca i... prawie umarłam. Właśnie w tedy na ekranie pojawiła się blada twarz zjawy, która wywołała u mnie przeraźliwy krzyk, szczerze nie zdziwiłabym się gdyby ktoś z sąsiedztwa mnie usłyszał i zadzwonił po policję. Gdy kobieta opuściła ekran, a na jej miejsce wstąpiły napisy końcowe przedstawiające role zagranych aktorów z całej siły uderzyłam chłopaka obok w ramię, aż zawył z bólu.

-Dlaczego mi nie powiedziałeś, że to nie koniec! Zrobiłeś to specjalnie!- Zaczęłam się rzucać na chłopaka, a on tylko głośno zachichotał.

-Sorry..

-Nie, czekaj. W sumie, nie wiedziałeś o tym że to nie koniec.- Zaprzestałam mojej bijatyki i spojrzałam na wciąż szczerzącego się Damon'a.

-Tak, naprawdę to już oglądałem ten film i zrobiłem to... specjalnie.- Jego uśmiech jeszcze bardziej się rozszerzył, przez co powstały słodkie zmarszczki w około jego oczu, a ja zaczęłam znowu obkładać go plaskaczami bo całej powierzchni ciała.

-To było podłe.- Powiedziałam kiedy już zmęczyłam się wyładowaniami siły na jego osobie i obrażona podeszłam do odtwarzacza by wyciągnąć płytkę i odłożyć na poprzednie miejsce, kiedy już wszystko było na swoim miejscu (wciąż obrażona) usiadłam obok roześmianego chłopaka i włączyłam satelitkę w celu oglądnięcia jakiegoś serialu by ustatkować emocje.

-Oj Jul, nie gniewaj się.- Chwycił moją dłoń i przejechał po niej kciukiem, ten gest rozluźnił mnie, a ciepła skóra chłopaka znowu wywołała miłe uczucie, uśmiechnęłam się i pokiwałam głową wyjmując swoją dłoń z ręki Damon'a, przez co zrobił się trochę zmieszany i położył dłoń na kolanie.

-Ughh.... Która godzina?- Zaciekawiłam się, bo jutro w końcu muszę wstać do pracy, a wątpię by mój szef chciał oglądać swoją pracownicę jako zombie po źle przespanej nocy.

-Em..- Chłopak spojrzał na swój zegarek.- Dwudziesta trzecia dwadzieścia.

-Co?!- Szybko wstałam z kanapy i stanęłam na równe nogi, patrząc na zegarek wiszący na ścianie, faktycznie wskazówki pokazywały już dwudziestą trzecią, było późno, a ja nawet jeszcze się nie umyłam, wspólny czas z Damon'em działał jak wyłącznik czasu, zawsze było go mało.- Damon, mam jutro iść do pracy o ósmej, przepraszam ale muszę się zbierać spać.- Powiedziałam trochę skruszona, ale nie miałam wyjścia, wszystkie wątpliwości  co do tego wieczoru zniknęły wraz z przekroczeniem domu przez ciemnowłosego, najchętniej spędziłabym z nim całą noc (-przyjaźń-).

-Wyganiasz mnie?- Wygodniej ułożył się na kanapie i spojrzał spod długich rzęs.

-Nie, wcale nie p-po prostu mam rano do pracy, nie tak jak ty, ja nie siedzę cały czas w domu ze starszym bratem.

-Dwa lata, to nie tak dużo.- Spojrzałam na niego unosząc brwi i splotłam ręce na piersi. Czy ten chłopak naprawdę czasami musi mi grać na nerwach? Uwielbiałam go, był cudowny ale czasami jedynym wyjściem z sytuacji byłoby oderwanie mu głowy i tego głupiego uśmieszku. Damon chyba zrozumiał moją aluzję, bo zaraz po pokoju rozniósł się jego śmiech.-.. Rozumiem cię przecież. Idę, idę.

Spuściłam dłonie i powędrowałam za chłopakiem który szedł w stronę drzwi prowokacyjnie ruszając tyłkiem jak to miał w zwyczaj, czyli po prostu się popisywał, zaśmiałam się pod nosem i oparłam o framugę drzwi, przyglądając się jak ubiera swoje czarne trampki.

-Dziękuje za zaproszenie. Było fajnie.- Uśmiechnął się, odpowiedziałam mu tym samym i podeszłam do niego się przytulić na pożegnanie.

-Następnym razem posiedzimy dłużej.

-Jasne.- Jego pogoda ducha była bardzo zaraźliwa i wypełniała całe pomieszczenie, zawsze przy nim znikały zły humor, wątpliwości, a nieprzyjemne myśli zastępowane były tymi optymistycznymi. Kiedy wiedziałam już, że najlepszym wyjściem dla nas będzie tylko przyjaźń, zdałam sobie sprawę, że jest takim starszym bratem, który... kiedy się wkurzy potrafi tak się pobić, że jego ofiara.. cóż może skończyć ze złamaną kończyną. Nie myślcie sobie, że Damon to samo dobro, czasami potrafi zaleźć za skórę, ale w głębi duszy jest świetną osobą.- Papa Jul!

-Pa!- Pomachałam mu kiedy zniknął za brązową płytą.

~*~ 

Ta noc należała do jednych z najgorszych, nie miałam żadnego koszmaru, ani żaden włamywacz nie pakował mi się do domu przez okno, nie słyszeć było żadnych krzyków, no może poza jednym, tym w mojej głowie, którego mogłam usłyszeć tylko ja. Przez dobrą godzinę nie mogłam spać, w mojej podświadomości znowu pojawiły się tysiące myśli odnośnie Damon'a i Harry'ego. Tak! Tak, przyznaję się Harry nie jest mi taki obojętny jak to dotąd sobie utrzymywałam, chciałabym by był, ale to trudne bo coś mnie do niego przyciąga może jego tajemniczość, to że raz jest chłodny, a podczas rozmowy staje się ciepły i pogodny, a może to ta iskra w jego oku na którą zawsze trafiam kiedy nasz wzrok się spotyka. Coś w tym chłopaku jest, ale nie wiem co. I to mnie cholernie denerwuje. 

Pierwszy raz od dnia kiedy zaczęłam pracę w "Your sounds" chętnie maszerowałam do drzwi sklepu by kolejne osiem godzin pracy spędzić w jednym pomieszczeniu z Harry'm. Poprzedniej nocy zrozumiałam, że chcę go poznać lub może chcę go odkryć. 
Przekręciłam klucz w szklanych drzwiach i weszłam do środka, z głośników powieszonych w rogach lokalu leciała jedna z moich ulubionych piosenek, lubiłam ten sklep również z tego powodu, że zawsze można było przyjemnie pracować słuchając na bieżąco nowych przebojów. Dopisywał mi dzisiaj niezwykle dobry humor, może to dlatego że w końcu przyznałam się sama przed sobą, że Harry nie jest mi aż tak obojętny, ale niestety wciąż mam myśl, że jest w nim coś ciemnego. 
Po lokalu rozchodził się zapach świeżo parzonej kawy, którą popijał pan Jonson siedząc na stołku przy ladzie sklepu przeglądając poranną gazetę, mógł sobie na to pozwolić ponieważ pracownicy muszą stawić się do pracy o ósmej, ale sklep otwieramy dopiero o ósmej trzydzieści dzięki czemu personale może przygotować się do pracy. 

-Dzień dobry.- Przywitałam mężczyznę na co on miło się uśmiechnął i skinął głową. 

-Punktualna jak zawsze.- Kiedy się uśmiechał, marszczki na jego twarzy pogłębiły się. Skierowałam się do naszego zaplecza by odstawić torbę na wieszak, było tego dnia chłodniej więc postanowiłam, że zabiorę na wszelki wypadek kurtkę, pogoda w Londynie potrafi zaskakiwać. Podeszłam do ściany gdzie były umocowane skromne wieszaki i zauważyłam tylko jedną brązową skórzaną kurtkę, która z pewnością należała do pana Alex'a, widziałam go już nie raz jak ją na siebie zakładał, zawiesiłam swoją torbę robiąc tak samo z kurtką. Rozglądnęłam się po pokoju w poszukiwaniu czegoś co mogło być oznaką przebywania Harry'ego w budynku, ale niestety niczego nie znalazłam. Nie ma go? Byłam zaskoczona jego nieobecnością, chociaż powinnam być świadoma tego, że chłopak nie przykładał się do swoich obowiązków, w końcu nie raz przyłapano go na spóźnieniach czy nieobecności w pracy, ale nie ukrywam -moja mina pokazywała wszystko- byłam smutna z braku Harry'ego. 

Julie ale się wkopałaś.

-Harry'ego nie ma?- Spytałam się pana Jonson'a kiedy wychodziłam z zaplecza. Jego zmęczona mina i przetarcie twarzy dłonią tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie zobaczę dzisiaj obiektu moich długotrwałych myśli, nie miałam nawet siły z nimi już walczyć, zbyt trudno było pozbyć się obrazu chłopaka w mojej głowie, mimo iż nadal nie żywiłam do niego sympatii to jednak.. ughh już dam spokój z wyjaśnieniami bo czasem to nie ma sensu.

-Nie i nie mam pojęcia gdzie go znowu poniosło.- Powiedział wydmuchując powietrze z ust, coś mi mówiło, że przeczuwał gdzie mógł być Harry, ale nie chciał się tą informacją ze mną podzielić.

-Aha.. rozumiem.- Starałam się by mój ton brzmiał w miare obojętnie i nie ukazywał żadnych niechcianych, głupich uczuć. Spojrzałam na zegarek który wskazywał ósmą trzydzieści. Podeszłam do drzwi i odwrociłam wizytówkę tak, że teraz pokazywała napis "otwarte", szef poinformował mnie że pójdzie do jakiejś firmy żeby spytać się o nową dostawe i opuścił sklep zostawiając mnie w nim samą. Szlak że jedną zmiane mogą prowadzić tylko dwoje pracowników i drugi szlak, że musiał mi się trafić taki nieodpowiedzialny.

~*~ 

-Do widzenia!- Pożegnałam się z ostatnią dwójką klientów i z ulgą spojrzałam na zegar który wskazywał godzinę piętnastą trzydzieści tym samym informując że dla mnie czas pracy dobiegł końca. 

Hmm.. Niekoniecznie cały dzień pracy, w sklepie owszem, ale miałam jeszcze w planach zacząć moje odkrywanie tajemnic Harry'ego. Za moje pierwsze zadanie postawiłam sobie, że wpierw dowiem sie gdzie często przebywa Harry i później troche się o nim dowiem, jednak jeżeli chodzi o sprawy jego przeszłości i rodzinie to chciałabym sie o tym dowiedzieć bezpośrednio od niego. 

-O Julie. Ty jeszcze tutaj?- Spytała Clarie która właśnie przyszła na swoją zmiane, a zaraz za nią wpadł uśmiechnięty blondyn o imieniu Nath, chłopak przeczesał swoje lekko wilgotne włosy, niestety tak jak przeczuwałam zaczęło padać. Chłopak zawsze był miły, solidny i kompetentny. Oto przykład odpowiedzialnego pracownika. 

-Em... Tak j-ja.- Speszyłam się i uśmiechnęłam zarzucając na ramiona kurtke, trzymając w ręku torbę.- Już wychodzę.

-Na razie Jul!- Krzyknęła do mnie Clarie, kiedy zamykałam drzwi sklepu. Cieszyłam sie, że mimo iż tak krótko należałam do zespłu to dobrze sie dogadywaliśmy. Miałam już iść do samochodu, ale nagle zdałam sobie sprawe, że Nath i Clarie pracowali w tym miejscu dość długo i to znaczy że mogą wiedzieć coś o Harry'm, czując jak krople deszczu zaczynają wzmagać na silne, a moje włosy stawały sie coraz to mokrzejsze szybko wóciłam do sklepu. Kiedy znalazłam się w środku dziewczyna z długimi czarnymi włosami spojrzała na mnie pytająco, a z zaplecza wyszedł blondyn. 

-Mam do was pytanie.- Zaczęłam na początku niepewna, nie wiedziałam jak koledzy zareagują na do pytanie, ale nie było już odwrotu poza tym od czegoś trzeba zacząć.- Jak długo znacie Harry'ego?- Oboje z szeroko otwartymi oczami spojrzeli po sobie, z mimiki ich ciał mogłam zrozumieć, że wahają się nad odpowiedzią.

-Um.. my,  no długo. Zatrudniono go z tydzień, dwa tygodnie po nas.- Powiedział Nath pocierając ręka kark. Widać było, że nie wiedzą jak rozmawiać o ich znajomości, a dzięki temu wiedziałam że muszą coś o nim wiedzieć. 

-To może dziwnie brzmieć, ale.. wiecie może gdzie on... jest kiedy nie ma go w... um... pracy...?- Zadałam kolejne pytanie jąkając się, po minie znajomych po prostu wiedziałam że znają odpowiedź ale, albo nie wiedzą jak mi to powiedzieć albo po prostu nie chcą.

-A po co chcesz to wiedzieć...?- Spytała się Clarie. 

-No.. em.. ja... 

-Jeżeli on ci się podoba to powodzenia, ale wątpię żeby ci się udało, sam próbowałem.- Zaśmiał sie Nath, spojrzałam na niego pytająco.- Nie haha, ja nie jestem gejem haha.- Zaczął się śmiać, by rozluźnić atmosferę, doceniałam to, ale w tamtej chwili naprawdę zależało mi na informacjach o chłopaku.

-A jeśli chodzi o Harry'ego. To on jak wiesz należy do tego gangu i oni... Mają taką siedzibe.- Podniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka. Czułam, że zapala sie światło w tunelu. Patrzyłam na Natha'a wyczekująco aż powie coś więcej.- I oni... ten.. ta siedziba jest w starej siłowni na rogu miasta, podobno wyrzucili niepotrzebny sprzęt i zrobili z tego takie posiedzisko. Może tam go znajdziesz.

Czułam jak szczęście wypełnia po kolei komórki ciała, w końcu mam jakąś poszlake, jakiś postęp. Chciałam już wybiegnąć z najnowszą rewelacją i ruszyć na poszukiwanie opuszczonej siłowni, ale przy samym wyjściu zatrzymała mnie Clarie ciągnąc za ręke. 

-Tylko uważaj na siebie... Nie wiadomo jacy są jego znajomi.- Patrzyłam na nią, ale słowa wlatywały jednym uchem, a wylatywały drugim, jedyne co się teraz liczyło było to, że mogłam dowiedzieć się czegoś więcej i że dzięki temu co może się zdarzyć za parę godzin, na zawsze odmieni moje intencje wobec Harry'ego.

Nie mogłam temu dłużej zaprzeczać, to nie miało sensu, może to wydawać się dziwne, ale przez te wszystkie gwałtowne pocałunki, wymuszane spotkanie, ta pewność siebie, ta cała ciemna strona Harry'ego, zadziałała przeciwnie niż by ludzie sobie tego wyobrażali, to właśnie dzięki tym rzeczom zainteresowałam się nim. To ta tajemniczość.

Jestem skomplikowana.

-Będe uważać.- Uśmiechnęłam się wiarygodnie, kiedy przekroczyłam próg sklepu odwróciłam jeszcze szybko głowę do wciąż wpatrujących się we mnie zaniepokojonych twarzy.- Jak mam się tam dostać?

-Hm.. Jak mówiłem jest to na obrzeżach Londynu, nie chcą być w takim centrum... to jest jakąś godzinę drogi stąd.- Zdziwiłam się jak dobrze Nath posługuje się geografią.- Musisz jechać przez Oxford Street i chyba dalej dasz sobie rade. Aha! I jeszcze jedno.- Spojrzałam na chłopaka marszcząc brwi.- Nic od nas nie wiesz.

-Jasne! Dziękuje wam.- Pożegnałam moich przyjaciół i dziękowałam wszystkiemu za to, że zgodzili się udzielić mi paru wiadomości.

       Ruszyłam w stronę samochodu, z nieba nadal lał chłodny deszcz, ale nie przeszkadzało mi to, znalazłam odpowiedź na jedno pytanie, teraz ruszam po odpowiedzi na kolejne. Miałam jeden cel; odkryć świat Harry'ego.





19 komentarzy:

  1. Pierwsza super rozdział <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny! Jestem mega zaciekawiona tym co bedzie sie dzialo w nastepnym rozdziale.. hyhy. Cos czuje, że bedzie sie dzialo :* czekm na nastepny i weny zycze <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super czekam na next @Niesia69

    OdpowiedzUsuń
  4. ekstra czekam na next :) alenie rozumiem po co ona się za nim tak ugania i leci do tej siłowni to bezsensu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ Julie jest osobą ciekawską. Na początku nienawidziła Harry'ego, ale właśnie ta jego natura sprawiła że dziewczyna zainteresowała się nim. Ona chce poznać chłopaka i dowiedzieć się czemu jest taki chłodny. Wkracza w jego świat.

      Usuń
  5. Cudowny! Masz talent dziewczyno! Wciągnęłam się w tę historię na maxa. Chyba się mnie już stąd nie pozbędziesz. ;)
    http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. OOo dosyć długi ten rozdział.
    Takie właśnie lubię. Rozdział bardzo świetny, dziwne określenie ale okej...
    Zapowiada się dobrze, i bardzo mnie wciągnęło.
    Czekam na nexta i życzę weny i powodzenia w pisaniu/Julia

    OdpowiedzUsuń
  7. Dostałaś już ode mnie zamówiony zwiastun?

    OdpowiedzUsuń
  8. Super <3 Tylko bardziej mi się podobało stare tło *o*

    OdpowiedzUsuń
  9. Odkryć świat Harry`ego. Boskie zdanie :) Lubię Damona - moim skromnym zdaniem wprowadza taką harmonię w życiu Julie i za to go lubię! Ale nie, kochana, wróć z tamtym szablonem. Wiem, że zależy Ci na Damonie, ale tamten było o niebo, piekło i czyściec lepszy! Po prostu zapierał dech w piersiach <3
    Czekam na kolejny rozdział i "wycieczkę" Julii do swiata Harryego.
    Pozdrawiam :) xxx

    OdpowiedzUsuń
  10. OMFG! Jaki długi! Ale jaki genialny! Hskdjhsjdjsjsh ♥ ciekawa jestem co się będzie dziać w tej ich siedzibie .. czekam na nastepny i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny rozdziała, czekam z niecierpliwością na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajnie, że te rozdziały są takie długie, bardzo mi się podoba to opowiadanie, tylko tak dalej (y)

    OdpowiedzUsuń
  13. Siedziałam sobie na łóżku i myślałam: Fajnie by było jakby był nowy rozdział Dangerous ;) Poszłam do komputera, żeby looknąć czy jest. Otwieram i widzę
    Dangerous 10 rozdział *o*
    Przeczułam to chyba xD
    P.S Bardzo fajny rozdział ;)
    Pozdrawiam :*
    Lots of Love. xx

    OdpowiedzUsuń