piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 1

(korekta to sen, wspomnienie.) 

Pierwszy dzień  w nowej pracy.
Stanęłam na przeciwko sklepu z płytami gdzie byłam umówiona ze właścicielem owego sklepu. Znajdował się w mojej dzielnicy, a dotarcie tutaj nie zajmowało dużo czasu. Przeczesałam długie blond włosy i weszłam do środka. Zabrzmiał charakterystyczny dzwonek oznajmujący, że ktoś wszedł do środka. Sklep na czas mojego spotkania z szefem był zamknięty, podeszłam do pustej lady. Usłyszałam jak z zaplecza ktoś się mocno kłóci, z pokoju wyszli dwaj mężczyźni. Jeden starszy, lekko zsiwiały w kraciastej koszuli, zapewne szef, za to drugi był o wiele młodszy, wysoki chłopak o kręconych włosach. Jego czarna koszulka opinała się na jego wyraźnych mięśniach, dostrzegłam że na prawej dłoni miał dwa pierścionki.
-Jeszcze raz zrobisz coś takiego i wylatujesz! Rozumiesz mnie?!- Krzyknął właściciel. 
-I dobrze! Mam już dość tej pracy!- Odpowiedział zdenerwowany chłopak . Kiedy nastała cisza, znacząco chrząknęłam by zwrócić na siebie uwagę. Oboje się na mnie popatrzyli. 
-Dzień dobry.- Przywitałam się lekko zdenerwowana.- Jestem Julie Collins, miałam dzisiaj zacząć tutaj pracować. 
-Oh! No tak.- Starszy pan uśmiechnął się do mnie po czym jeszcze raz spojrzał na chłopaka. Uśmiechnęłam się do niego lekko, ale nie odwzajemnił, zmieszana odwróciłam wzrok.- A ty Styles, masz ostatnią szanse.- Chłopak ze złością w oczach, podszedł do lady i wyciągnął z szafki kluczyki po czym, obdarzając mnie jednym niezbyt przyjaznym spojrzeniem, wyszedł. 
-Bardzo Cię za niego przepraszam.- Tłumaczył się szef.- Jestem Alex Jonson.- Podał mi rękę, którą z uśmiechem uścisnęłam. 
-Miło mi.
-Chodź na zaplecze, tam porozmawiamy o twoim stanowisku.- Ruszyliśmy w stronę pokoju, z którego wcześniej wyszli kłócący się mężczyźni. Usiedliśmy wokoło biurka. 
-Tak więc, z tego co już się dowiedziałem już kiedyś pracowałaś w podobnym sklepie.- Spoglądał na papiery trzymające w ręce. 
-Tak. Dlatego myślę, że poradzę sobie i tutaj.- Mężczyzna uniósł kąciki ust w przyjaznym geście. Mimo iż tak zaciekle się umiał kłócić, wydawał się miłą osobą.
Dalsza rozmowa polegała na podpisywaniu papierów i zapoznaniu się z regulaminem.
                         ***

-Bardzo się ciesze, że będziemy razem pracować.- Oznajmił pan Jonson kiedy wychodziłam.
-Mam rozumieć, że ten chłopak, będzie ze mną pracować.- Powiedziałam. 
-Tak, przypadła wam ta sama zmiana. Harry na szczęście jakoś sobie radzi mimo iż jest... em.. nadpobudliwy.- Przyznał.
-Czyli widzimy się o 11:00 tutaj.- Podsumowałam. 
-Tak. Do zobaczenia panną Wilson.- Pożegnał się, a ja wyszłam ze sklepu. Skierowałam się chodnikiem w stronę domu. Było już po 20:00 i było dość zimno, mocniej pociągnęłam za skórzaną kurtkę i przyśpieszyłam kroku. Po około 20 minutach byłam na miejscu. Z kieszeni spodni wyciągnęłam kluczyki i przekręciłam zamek w drzwiach. Ułożyłam buty na przedpokoju i powiesiłam kurtkę na wieszaku. Weszłam do kuchni, gdzie zastałam mamę która myła naczynia.
-I jak było?- Uśmiechnęła się do mnie.
-Dobrze. Dostałam tę pracę!- Kobieta podeszła do mnie i mocno przytuliła.
-Jestem z ciebie dumna.
Nagle do kuchni wszedł tata z paczką czekoladek i pudełkiem owiniętym we wstążkę. 
-A oto prezent dla mojej solenizantki.- Uśmiechnął się radośnie, a ja popatrzyłam na moich rodziców dużymi oczami po czym szybko podbiegłam do taty i mocno  go przytuliłam. 
-Dziękuje.- Pocałowałam go w policzek,  a następnie wzięłam małe pudełeczko do ręki i odpakowałam. Znajdowały się tam kluczyki i naszyjnik, spojrzałam na podarunek i na rodziców. 
-Podoba Ci się?- Spytała entuzjastycznie mama. 
-Bardzo, ale od czego te kluczki?- Spojrzałam tym razem na tatę, on gestem ręki pokazał żebym poszła za nim, mama się do nas przyłączyła i dotarliśmy do garażu. Tata wziął swoje klucze i nacisnął jeden z guzików, unoszące się blaszane drzwi stopniowo odsłaniały wnętrze pomieszczenia. 
-O mój Boże!- Krzyknęłam i szybko podbiegłam do niewielkiego mini cooper'a, który stał obok naszego czarnego bmw.- I.. On jest mój?- Spytałam zaskoczona.
-Tak, już nie będziesz musiała chodzić na nogach, a że zdałaś w tamtym miesiącu prawo jazdy, samochód jest twój.- Mama się uśmiechnęła. Rzuciłam się na rodziców obdarzając ich twarze tysiącami pocałunków.  
-Dziękuje! Kocham Was.- Nie można było opisać mojego szczęścia, podeszłam do wozu i otworzyłam go, wnętrze wyglądało pięknie. Urządzone było bardzo ekskluzywnie, między innymi znajdowały sie tam brązowe skórzane fotele.
-Jutro do pracy, możesz pojechać tym cudeńkiem.- Rzekł tata.- Ale najpierw..- Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. 
-Ja i ty idziemy się przejechać.- Aż podskoczyłam na tą wiadomość. 
-Ale... Przecież... ja nie wiem jak się tym prowadzi.- Zdałam sobie sprawę że nigdy nie prowadziłam takiego porządnego samochodu.
-Damy rade.- Mój uśmiech znów powrócił na moją twarz, oboje weszliśmy do wozu. 
-Kochanie, wrócimy za 20 minut.- Wyjaśnił tata, mamie. Na co ona się uśmiechnęła. 
-Dobrej zabawy. Tylko bądźcie ostrożni!- Powiedziała. Oboje się zaśmialiśmy. 
Jednak były plusy bycia jedynym dzieckiem w domu odkąd mój starszy brat wyjechał do Chicago.
Nie ukrywam, że to ja byłam córeczką tatusia. Najlepiej się dogadywaliśmy, zawsze rozumieliśmy i mieliśmy podobne upodobania. Zamiast iść na paru godzinne zakupy wolałam pójść z nim do wesołego miasteczka, albo na strzelnice. Chodzenie po sklepach zostawiłam mnie i mamie.
Tata instruował mnie jakie powinnam wrzucić biegi, pokazał gdzie i jak są hamulce, odpalić silnik. Po paru przemówieniach ruszyliśmy.  Wszystko szło świetnie, pogłośniliśmy radio, akurat leciała nasza ulubiona piosenka, zaczęliśmy ją po drodze nucić, kompletnie zatraciliśmy się w słowach piosenki, kiedy nagle zauważyłam jak zza rogu, z ciemnej alejki wychodzi dziwnie znana mi sylwetka. Zapatrzyłam się na nią, akurat mężczyzna przechodził obok latarni, która oświetliła mu twarz. Skamieniałam, to był ten chłopak z którym mam pracować. To Harry! 
-Uważaj!- Krzyknął tata, a ja nagle się otrząsnęłam, duże ręce rodzica trzymały kierownice, omijając lampę.- Mogłaś nas zabić! Na co ty się patrzyłaś?! 
-N-na nic. Przepraszam.- Kurczowo przytrzymałam kierownice, skupiłam wzrok na jezdni, starając się nie myśleć o tajemniczych miejscach do których chodził chłopak. Tak naprawdę, nie znałam go, więc postanowiłam nie zagłębiać się w szczegóły.

***
                              
W ciszy dojechaliśmy do domu. 
-Posłuchaj. Ciesz się, ze matki z nami nie było. Następnym razem masz uważać, bo inaczej więcej nim nie pojeździsz, rozumiesz?!- Prawie krzyknął kiedy staliśmy pod drzwiami domu. 
-Tak strasznie mi przykro. Przepraszam.- Powiedziałam i spuściłam głowę, poczułam opiekuńcze przytulenie przez ojca. 
-Chodź. I ani słowa mamie bo zawału dostanie.- Weszliśmy do środka.
-No w końcu! Martwiłam się o Was!- Mówiła mama odwracając się do nas i przerywając tym samym robienie kanapek. 
-Dziewczyna dobrze sobie radzi.- Powiedział tata, a ja zmieszałam się na te słowa. 
-To cudownie. Chodźcie skończę robić kolacje.- Usiedliśmy do stołu i otrzymaliśmy talerze pełne kanapek z czekoladą. Było mi wstyd, że moja pierwsza jazda wypadła tak niefortunnie.
Po zjedzeniu posiłku poszłam wziąć prysznic. Weszłam do kabiny, nałożyłam szampon na głowę i zaczęłam szorować włosy, następnie umyłam całe ciało. Kiedy skończyłam, otarłam się ręcznikiem, zmyłam rozmazany przez wodę makijaż, ubrałam zieloną piżamę i położyłam się do łóżka. Byłam zmęczona, a jutro pierwszy dzień w pracy więc chciałam być wypoczęta. Kiedy miałam już zasypiać, usłyszałam dzwonek oznajmujący, że przyszła wiadomość, sięgnęłam na szafkę nocą i odczytałam sms'a od mojej najlepszej przyjaciółki.

 
Uśmiechnęłam się do monitora, tak dawno nie widziałam Rose, wyjechała do New York'u ze swoją rodziną, już na początku wakacji. Cały miesiąc miął od tego zdarzenia. Tak za nią tęskniłam, z moich znajomych była jedyną osobą, która wiedziała o mnie wszystko. Szybko wystukałam na klawiaturze odpowiedź, że dziękuje i również nie mogę się doczekać naszego spotkania. 
Z uśmiechem na twarzy zasnęłam. 
                              ***

Leżałam na zimnej ziemi, jedyne co słyszałam to ciche sapanie gdzieś w oddali. Z trudem otworzyłam zamknięte oczy. Byłam na środku drogi, było ciemno, jedyne co widziałam to postać, którą oświetlała latarnia. Wstałam i spojrzałam na swoje dłonie, były blade i lekko w strużkach krwi. Obróciłam się dookoła w strachu.  Nie wiedziałam gdzie jestem. Nie znałam tej części miasta. Spojrzałam za siebie. Za mną, stał człowiek o burzy włosów, widziałam wyraźnie jedynie jego zielone oczy. Nie wiedziałam kto to i czego chce. Usłyszałam jedynie ciche słowa, które wypowiedział mężczyzna: "Jestem niebezpieczny. Uciekaj." Zamrugałam oczami. 
Postać zniknęła.  

 


18 komentarzy:

  1. uwielbiam takie mroczne opowiadania, mam nadzieję, że akcja się rozwinie, bardzo się cieszę, że ten rozdział jest taki długi i czekam na next xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny początek czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny początek :)


    http://you-are-my-drug-zerrie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Już mi się podoba :* Pisz nextaa <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Okej, a więc:
    1. Spróbuj pisać bardziej złożone zdania
    2. Fabuła jest dobra, tylko nie zaplącz się w niej.
    3. Podoba mi się szablon
    No to wszystko w sumie.
    Pozdrawiam i zapraszam też do siebie http://broken-ff-1d.blogspot.com/
    dobranoc xx
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za dobrą radę. Oczywiście zajrzę do Ciebie :) xx

      Usuń
  6. Jejku wspaniały naprawdę. Taki mroczny. Harry to będzie ten zły tak? Nigdy nie mówiłas że piszesz. Czekam na następny :) @iloveirlandNH

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest świetny :)

    Zapraszam do siebie: http://thedarkness-fanfiction.blogspot.com/ :))

    OdpowiedzUsuń
  8. intrygujący początek, szczególnie końcówka. będę zaglądała z przyjemnością, śledząc dalsze losy bohaterów :)
    życzę mnóstwa weny!
    @camilllaxxx
    i zapraszam do siebie http://dont-let-me-go-honey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozkręca się ;)
    Ogólnie bardzo lubię mrocznego Harry'ego
    Będę zaglądać

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne! :) kiedy kolejna część? :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny rozdział ;) mam tylko małe pytanko: czemu raz użyłaś nazwiska Collins a raz Wilson do tej samej osoby? Poza tym zapowiada się fajnie ♡ pozdrawiam i życzę Ci weny do pisania kolejnych rozdziałów x

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział. :)
    Będę czytała w każdej wolnej chwili :) x
    moments-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. JEJKU, TO JEST ŚWIETNE! NAPRAWDĘ ZACHĘCA DO CZYTANIA, MAM ZAMIAR BYWAĆ TU REGULARNIE. Bardzo ale to baaaardzo mi się spodobało. Mogłabyś mnie informować? :)

    @helloxniall

    OdpowiedzUsuń